Czas policzya 3zy, nie wiem jak 4+3 wyj¶cie z tej gry zna tylko jeden – Tektyw 3ez siedem, ahaa 3zy sie przela3y strumieniem, z perspektyw ke, a sk3ad ze mn± przedem zaznacza produkcje z Rzens± i z reszt± wspÃಗpraca, od ma3olata kim by3em po siedem 3ez gracza. Dlaczego p3yn± 3zy? Bo wybaczam. Ka?dy z nas straty ma, a my? Co nas rÃł?ni? Tak samo wariaty jak i prÃł?ni. Po co tyle pretensji? Wiem, gÃłwno bym znaczy3 bez konkurencji, a tu ci±gle obelgi, pytania: Kto pierwszy? Kto drugi? Zosta3y smugi, zadrapania. Miejski kamufla? i nie do sprzedania to s± te rzeczy my z kontekstu wyrwana, biore ?ycie pod pr±d, st±d mam wiele kolizji, rozdarta rana, cz3owiek piszczy: Pomocy! Pamietaj! Co Cie nie zniszczy na pewno Cie wzmocni. Oblicza miasta Warszawa – miasto tysi±ca i jednej nocy, na prze3omie wieku z programem wytoczy. Styl – dopracowaa jak panel, przejrzea na oczy cz3owieku, na ¶cianie i w ?yciu nie robia zaciekÃłw.
P3yn± 3zy za wszystkich przegranych kolegÃłw, p3yn± 3zy za to, co mog3em, a nie chcia3em, p3yn± 3zy, za wszystkie akcje buraczane.
W nagrode za ten drut wezme co bedzie mi dane. Wielu ludzi mi opowiada3o o swoim ?yciu, o tym co sie sta3o, co sie staa mia3o, a sie nie sta3o. W ?yciu rÃł?nie bywa3o, sam wiem o tym najlepiej, tysi±ce 3ez sp3ywa3o mi po twarzy. Taaakkk wielu mi opowiada3o o czym ka?dy z nich marzy3, o tym czego ?a3owa3 i na co sie nie odwa?y3. Czasem kto¶ doradzi3, nie zawsze dobrze doradzi3, nie zawsze dobre intencje, czasem kto¶ sie narazi3. S3yszysz p3acz – dla Ciebie to oznaka s3abo¶ci, wiec patrz jak sie ¶mieje, bo nie czaisz przeno¶ni. Lec± 3zy na twarz wszystkich go¶ci, zgadnij, bo kto sie ¶mieje, bedzie p3akaa ostatni. Przepowiadam Wam to ten Tektyw ken nie ten sam, nie ten sam. Ilu ju? widzia3em ludzi co samotnie we 3zach mokn±, ilu takich co w przesz3o¶ci los ich cie?ko dotkn±3, dotkn±3. Ilu takich co wiar± zastepuj± w ?yciu braki. A ch3opaki! Oby ?aden z nas nigdy tego nie do?y3, oby by3o lepiej, ale by nigdy nie by3o gorzej. Mo?e kiedy¶ z3ote zorze oraz przepych portfela, zamiast ma3olata ujrz± we mnie multimilionera. Mo?e skurwysyny zaprzestan± krzywych spojrzen. Wy¶l± za3zawione oczy, wreszcie powiem: Ju? jest dobrze. Wiem, nie zawsze postepuje m±drze nie. Taka moja rola. S3owa spisane 3zami, przez ?ycie twardego mentora.
Dlaczego p3yn± 3zy cz3owieku? SpÃłjrz mi w oczy. Co widzisz? Jak kolejny ch3opak na krawedzi kroczy, kolejna dusza broczy. Co widzisz? Pytam, jak sie szansy chwyta ma3olat - dla Ciebie banita. Bo co? Lysa g3owa? Bo wygl±da inaczej? Teraz g3owe w piasek chowasz, a to Twoja dusza p3acze. Zamkn±a morde partacze! S3on Was trzyma na dystans. Dobre imie ka?dego z Was jak kropla, ktÃłra prys3a i przela3a szklanke. Pamietam walke, tamte dni i wszystkie momenty, przez ktÃłre teraz p3yn± 3zy. Taaa
Dlaczego p3yn± 3zy cz3owieku? Powiedz dlaczego. Ja Ci powiem, bo nie zawsze my¶le zanim zrobie, nie zawsze sie zastanowie. Potem chce cofn±a czas, ktÃłry biegnie do przodu. W ?yciu tysi±ce schodÃłw. Jeden pije wino przy kominku, a drugi z g3odu kradnie. Jeden na szczycie, drugi na dnie. Dok3adnie to widaa, mo?e sie poprawi, mo?e przyjdzie czas, ?e ka?dy sie w przepychu bedzie p3awi3. Na razie p3yn± 3zy za tych co zgubili droge. P3yn± 3zy za tych, co im pomÃłc nie moge i jeszcze za tych, co im kto¶ robi3 za uszami. Patrz i p3acz! Tak miedzy nami: widze jak chodze ulicami, widze z grubymi portfelami go¶ci i widze ubÃłstwo, widze rzeczy mnÃłstwo. Ludzie pro¶ci, wykrety taaa jak na chwile s3abo¶ci, z tancÃłw od renty do renty i sceny pod3o¶ci. Przekrety, wypatrzony system warto¶ci aaa i ci¶nieniowcy - dla nich nie ma lito¶ci. Widze tyle z3o¶ci, zamiast przybia pi±tke, kto¶ przybija gwÃಕd1 do trumny swojej osobowo¶ci. Monotematyczne teksty - kto¶ os±dzi3 te wersy i o tym co boli po raz setny, a ja trafiam do osÃłb. Tektyw – sto tysiecy wypalonych papierosÃłw, muzyka Rzensy i Stobczyk z du?ym kopniakiem ale w ¶wiat doros3ych to my, dlatego w3a¶nie p3yn± 3zy, to my! To my! Siedem 3ezzzz.
|